wtorek, 28 grudnia 2010

niewidzialna

Niebezpiecznie sie znowu zastanawiam nad wieloma sprawami. Kuźwa, nic dobrego to nie wróży!
Wracałam z domu PKSem, ciasno, duszno i ciemno. Szyby zamarznięte, toć ok -15 na zewnątrz. Miałam bilet-wiec siedziałam, siedziałam i myślałam. O sobie, świętach, domu, którego nie mam albo mam dwa, no 1,5 raczej. O udzie chłopaka obok, co z moim sie stykało, o techno w słuchawkach kolesia nade mną, no i o udzie
chłopaka obok, co z moim sie stykało.
Na szybach mrozowe kwiaty, yey tak pięknych nie widziałam dawno, ostatnio chyba na szybach w kurniku. I oto mój udowy towarzysz zaczął je drapać! Odwróciłam głowę, patrzeć nie mogłam.
Zresztą czułam sie w tym PKSie jak w lodzi podwodnej albo, no nie wiem w statku kosmicznym. Nie wiedziałam gdzie jadę, po co, co za ludzie kichają, kaszla, plują dookoła mnie. Bezsensowna podróż , bezcelowa. Siedziałam bez duszy, ona była gdzie indziej. Sensu szukała, celu wypatrywała już nie podróży a życia, tak ogólnie.
"Wieczne odpoczywanie racz mi dać Panie"- co?
Dusza z ekskursji powróciła, ot kichnął ktoś na mnie, wiec jesteśmy razem. Ja i dusza i cały PKS.

niedziela, 12 grudnia 2010

Nirvana? nie..to Bowie

Nie, nie mam kaca. Nie jestem dzisiaj w najlepszej formie. Za dużo myślę ostatnio, nigdy mi to nie służyło.
może myślę nie o tym co powinnam.
Tak, chce 'coś' zmienić. Ale albo mi sie nie chce, albo zmiany wymagają czasu i wysiłku, a ja lubię wszystko mieć już-teraz-w tej chwili.

Sroka siedziała na balkonie, wpatrywała sie w okno. Może mi oko chciała wydłubać? Niech to szlag!

Tak, jestem TWÓRCZA! dokonałam tego niebywałego odkrycia niedawno. Cieszy mnie to.
Z niewielu rzeczy mogę być dumna- ale z tego jestem. Gdyby nie mój słomiany zapal- byłabym mistrzynią w kilku dziedzinach.

Starzeje sie, lewe biodro mnie niedomaga.

poniedziałek, 25 października 2010

kolczaste kulki

aaaa, nigdy nie pamiętam jakiej czcionki używam pisząc TU. Wybieram wiec te najgłupiej brzmiąca w nazwie. no.
I dobrze było, pływałam se na oceanach mniej lub bardziej spokojnych, nawet, ktoś sie pojawił na horyzoncie. I dupa. Nie dam rady zapomnieć, tzn nie mam w sumie czego wspominać. Mozna tęsknic za czymś czego tak naprawdę nigdy nie było? Bo ja tęsknię, 24/h jak porządne Tesco, 7 dni w tygodniu.
I czytam książkę, po raz drugi czy trzeci a tak jakbym czytała ja po raz pierwszy.
I mam nadzieje.
I odrosty kilkucentymetrowe. Fuck!

No i jeszcze Rychu, którego już nie ma. Tzn jest, pod dzika różą i jeszcze we mnie siedzi cały czas. Taki mały a wypełnia mnie cala.

wtorek, 11 maja 2010


Przypomniałam sobie o jednym wydarzeniu.
Dwa albo trzy lata temu- miałam otworzyć bardzo wcześnie rano (ok 4-5 )drzwi do mieszkania koleżance, która skądś wracała. Sen mój z tej przyczyny był nerwowy. Nad ranem poczułam czyjąś obecność w pokoju- co gorsza! ten ktoś/coś siedziało na mojej kołdrze i mnie dusiło! siedziało na mnie i dusiło! nie dałam rady się podnieść, jak odrętwiała jakaś..teraz mam ciarki jak sobie przypomnę ową sytuację. Teraz już wiem..to był Dusiołek. Podłe to, zacięte i nieustępliwe! nijakiego zlitowania nie ma! precz Dusiołki, Świtezianki i różne takie!

za Leśmianem rzeknę na koniec:

" O, rety - olaboga!

Nie dość ci, żeś potworzył mnie, szkapę i wołka,

Jeszcześ musiał takiego zmajstrować Dusiołka?"

sobota, 27 marca 2010

na salony

i ten, przeprowadzam się. Prawie 6 lat w tym samym miejscu. Już czas na zmiany, chyba. 6 lat zmieściło się w kilku torbach, walizce, plecaku. Najchętniej teleportowałabym się z tym wszyćkim.
Kierpce spakowane, kożuch też.

Babcia mi się przypomniała. Jak płakała kiedy na studia wyjeżdżałam. Że już nie wrócę do domu, nigdy. Zobaczymy.
Chcę wrócić, ale nie teraz, kiedyś, później.
Na razie mam ochotę bańki mydlane puszczać, bo i wiosna i niebo odpowiednie, tylko wiatruje niemiłosiernie.


sobota, 13 marca 2010

tylko po co?

jakoś sensu w niczym ostatnio nie widzę. coś się zmieniło, we mnie, albo ja cała się zmieniłam.
coś jest nie tak, może przez tę zimę trwającą za długo,
z kożucha wyjść nie mogę, nawet jak chcę.

wszystko obce, przyjaciele nawet.
moja wina? moja bardzo wielka wina?