i ten, przeprowadzam się. Prawie 6 lat w tym samym miejscu. Już czas na zmiany, chyba. 6 lat zmieściło się w kilku torbach, walizce, plecaku. Najchętniej teleportowałabym się z tym wszyćkim.
Kierpce spakowane, kożuch też.
Babcia mi się przypomniała. Jak płakała kiedy na studia wyjeżdżałam. Że już nie wrócę do domu, nigdy. Zobaczymy.
Chcę wrócić, ale nie teraz, kiedyś, później.
Na razie mam ochotę bańki mydlane puszczać, bo i wiosna i niebo odpowiednie, tylko wiatruje niemiłosiernie.