sobota, 27 marca 2010

na salony

i ten, przeprowadzam się. Prawie 6 lat w tym samym miejscu. Już czas na zmiany, chyba. 6 lat zmieściło się w kilku torbach, walizce, plecaku. Najchętniej teleportowałabym się z tym wszyćkim.
Kierpce spakowane, kożuch też.

Babcia mi się przypomniała. Jak płakała kiedy na studia wyjeżdżałam. Że już nie wrócę do domu, nigdy. Zobaczymy.
Chcę wrócić, ale nie teraz, kiedyś, później.
Na razie mam ochotę bańki mydlane puszczać, bo i wiosna i niebo odpowiednie, tylko wiatruje niemiłosiernie.


sobota, 13 marca 2010

tylko po co?

jakoś sensu w niczym ostatnio nie widzę. coś się zmieniło, we mnie, albo ja cała się zmieniłam.
coś jest nie tak, może przez tę zimę trwającą za długo,
z kożucha wyjść nie mogę, nawet jak chcę.

wszystko obce, przyjaciele nawet.
moja wina? moja bardzo wielka wina?