wtorek, 21 lipca 2009

memory

zapominam.
Powtarzam ludziom te same historie (profilaktycznie przed opowieścią mówię: nie wiem czy ci mówiłam), nie pamiętam niektórych wydarzeń, czasem rano wchodzę do toalety 2 razy bo nie wiem czy już tam byłam.
nie pamiętam niektórych przeczytanych książek, oglądniętych filmów- wszystko zbija mi się w jedną kulę zdarzeń i bohaterów.

mam jednak pamięć do twarzy..kiedyś czekałam na tramwaj, przeszedł koło mnie chłopak..widziałam go jakieś pół roku wcześniej na Koszykarskiej jak czekałam z numerkiem po kolejny termin egzaminu na prawko.

ten blog ma pomóc mi pamiętać.

snów też z reguły nie zapamiętuję ale ten specjalnie przypominałam sobie przez kilka dni, żeby go opisać tutaj właśnie.

noooo, nie pamiętam szczegółów ale w kulminacyjnym momencie wykrzyczałam do mojej ciotki: ja, ja będę Winkelriedem rodziny!

pożyjemy zobaczymy.

niedziela, 19 lipca 2009

taaaa...

Wróciłam z Kościoła. Mszę prowadził ksiądz misjonarz- Kombonianin. Włoch, po polsku mówił dobrze. Modliliśmy się o 'owocowy' tydzień. Większość obecnych w kościele nie załapała, podejrzewam, że byli myślami daleko.


ludzie, to nieeeee wiedzą

Jak przystało na magistra- pracuję!
najgorsze wstawanie,
6.15,
śniadanie- tylko mleko, nie przełknę niczego innego o tak wczesnej porze, musli bądź mlekołakowe gwiazdki cynamonowe,
w autobusie znajome twarze,
baba z wielką teką nie wiadomo czego,
koleś w garniaku z aktówką,
niewiasta z torebką z 'Twojego Stylu'
Codziennie autobus spóźnia się 10 min.
Jadę, modlę się, żeby zdążyć przesiąść się do kolejnego.
Ratuje mnie empetrója.
8 godzin
wracam
padam na twarz.
amen.

człowiek niestety do wszystkiego może się przyzwyczaić.


piątek, 3 lipca 2009

plevkove sajonara

niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie
dobre momenty jak fotografie zbieram w swej głowie jak w starej szafie

w sumie nie lubię jak się coś kończy.