i ten. najgorsze co może być: tkwię w przeświadczeniu, że nic dobrego, pięknego mnie już nie spotka. koniec, mój czas minął, dziękujemy za współpracę- cza było korzystać, działać, ŻYĆ. odzywa się stary kolega, żonaty- mogłam być tą żoną? drugi nad morze jedzie z dziewczyną- mogłam być nią? dzieci rodzą się- moje? NIE.
ja cię kręcę- żałuję, bardzo- tych decyzji niepodjętych wcale bądź źle, czasu utraconego. nie, nie mam 60 lat.
od czegoś muszę się odbić, na nowo odblokować zacząć "chcieć".może od jutra.
środa, 29 czerwca 2011
wtorek, 8 marca 2011
OMG
chciałam zmian. coś się niby pozmieniało. miałam ja.
wiosna kolejna. powinnam chyba przestać je liczyć. już nie wypada.
wydaje mi się, że wszyscy zorganizowali sobie życie beze mnie. czasem jestem potrzebna a i owszem. chcę być komuś potrzebna zawsze.
czwartek, 20 stycznia 2011
The unforgiven 2
ogólnie to zimno było.
dużo ludzi, bardzo dużo, nie miał kto wieńców nieść, mówiła- chodź, weźmiemy, bo nie ma kto, mówię jej- nie, coś ty, nie chcę. przypomniała mi się Babcia i tamte wieńce i wiatr co wstęgą szarpał- złapać nijak jej nie mogłam. i był przymrozek tamtej nocy, bałam się, że zmarznie bo miała taki cienki żakiet.
jasna trumna była, proszę bukiet, taki na pogrzeb, a to młody czy starszy ktoś był?, mówię młody, ona, że białe kwiaty, że kalie może.
dziewczyna śpiewała, kieszonki pęczniały od mokrych chusteczek, ona mówi do mnie tylko,żeby nie śpiewali 'anielskiego orszaku', myślę przecież zaraz zaśpiewają no i śpiewali
pamiętacie jak był rzymskim żołnierzem? mówią: no, pamiętamy. a jak tańczył z Kasią P? mówimy: no. chyba można uśmiechać się na pogrzebie. z nim się śmialiśmy, bo kamera była a on był śmieszny a ja miałam zielony sweter.
wziął moją kalię i położył na innych kwiatach, na stosie. zaczęło padać, mówię, kurwa mógł z kimś pogadać, obudzić kogoś i pogadać.
dzwoniła później, jego wiersze czytała, dzwoniła i czytała jego wiersz o śmierci a jego już nie ma, od niedzieli go nie ma.
dużo ludzi, bardzo dużo, nie miał kto wieńców nieść, mówiła- chodź, weźmiemy, bo nie ma kto, mówię jej- nie, coś ty, nie chcę. przypomniała mi się Babcia i tamte wieńce i wiatr co wstęgą szarpał- złapać nijak jej nie mogłam. i był przymrozek tamtej nocy, bałam się, że zmarznie bo miała taki cienki żakiet.
jasna trumna była, proszę bukiet, taki na pogrzeb, a to młody czy starszy ktoś był?, mówię młody, ona, że białe kwiaty, że kalie może.
dziewczyna śpiewała, kieszonki pęczniały od mokrych chusteczek, ona mówi do mnie tylko,żeby nie śpiewali 'anielskiego orszaku', myślę przecież zaraz zaśpiewają no i śpiewali
pamiętacie jak był rzymskim żołnierzem? mówią: no, pamiętamy. a jak tańczył z Kasią P? mówimy: no. chyba można uśmiechać się na pogrzebie. z nim się śmialiśmy, bo kamera była a on był śmieszny a ja miałam zielony sweter.
wziął moją kalię i położył na innych kwiatach, na stosie. zaczęło padać, mówię, kurwa mógł z kimś pogadać, obudzić kogoś i pogadać.
dzwoniła później, jego wiersze czytała, dzwoniła i czytała jego wiersz o śmierci a jego już nie ma, od niedzieli go nie ma.
Subskrybuj:
Posty (Atom)