ogólnie to zimno było.
dużo ludzi, bardzo dużo, nie miał kto wieńców nieść, mówiła- chodź, weźmiemy, bo nie ma kto, mówię jej- nie, coś ty, nie chcę. przypomniała mi się Babcia i tamte wieńce i wiatr co wstęgą szarpał- złapać nijak jej nie mogłam. i był przymrozek tamtej nocy, bałam się, że zmarznie bo miała taki cienki żakiet.
jasna trumna była, proszę bukiet, taki na pogrzeb, a to młody czy starszy ktoś był?, mówię młody, ona, że białe kwiaty, że kalie może.
dziewczyna śpiewała, kieszonki pęczniały od mokrych chusteczek, ona mówi do mnie tylko,żeby nie śpiewali 'anielskiego orszaku', myślę przecież zaraz zaśpiewają no i śpiewali
pamiętacie jak był rzymskim żołnierzem? mówią: no, pamiętamy. a jak tańczył z Kasią P? mówimy: no. chyba można uśmiechać się na pogrzebie. z nim się śmialiśmy, bo kamera była a on był śmieszny a ja miałam zielony sweter.
wziął moją kalię i położył na innych kwiatach, na stosie. zaczęło padać, mówię, kurwa mógł z kimś pogadać, obudzić kogoś i pogadać.
dzwoniła później, jego wiersze czytała, dzwoniła i czytała jego wiersz o śmierci a jego już nie ma, od niedzieli go nie ma.