Byłam u lekarza, zapisała mi jakieś tabletki ( miałam po nich myśli samobójcze, bezsenne noce, zawroty głowy i mdłości- a miały katar mój wyeliminować. Dzięki!) Moje pierwsze zwolnienie el4, łał. Musiałam je pocztą wysłać, bo jakże inaczej.
Na poczcie Waldek podaje mi długopis, poprawia pasek od torebki. Przy okazji pokazuje cztery sygnety na prawej ręce i klepie po ramieniu. Nic mnie nie wzrusza. Waldka by kto nie znał.Hmmm, wszedł mój kolega z podstawówki, żołnierz teraz. Się pozmieniał, mały niepozorny a teraz chłopisko takie, kark rzec by można. Też zwolnienie miał, tyle że faksem chciał je potraktować. Swoją drogą nie zdawałam sobie sprawy, że nasza pani Krysia ma na poczcie faks.
Posłałam list, priorytet polecony. Opuszczam pocztę, Waldka i panią Krysię. Przed drzwiami do banku (Banku Spółdzielczego!) kolejka, ludzie się dobijają bo się drzwi zacięły a pani z banku- niezmiennie od x lat ta sama, z tym samym uśmiechem, z tą samą fryzurą, pani Zosia chyba,została uwięziona w środku. Masz ci los.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz